zenit młodości! Cóż mogło być przedtem i co może być potem? Jakież
Stefan Żeromski gwardia już była wstała, przebudzona nadzwyczaj niedelikatnie przez pułkownika Łubieńskiego i jego adiutanta Rokickiego. Dowódcy ustawiali w szyku bojowym rozespanych mieszczan, gdyż od strony
wysokości. Całe kupy żołdactwa oszalałymi głosami wrzeszczały "pardon" -pomimo, że nieprzyjaciel wcale na nich nie nacierał. W pewnem zagłębieniu kotliny, pod urwistym występem góry tuliła się
Cytat
- zdołał wyszeptać. Przyszła nań świadomość, że może zmarły brat jeszcze widzi ziemię i wodę. Może słyszy ostatni raz szelest liści i całuje go w mrokach ostatnim dreszczem serca... Nabożna trwoga
bóstwa, które nosiło nazwę "Czaruś". Ponieważ była o dwa lata starsza od bóstwa, a nadto ponieważ była już wdową, poczytywała się niejako za opiekunkę tego młokosa. Dawała mu przezorne rady i
Cytat
chwili zakrzyknął: - Ejże, Michcik, ejże! Czy to tylko nie pan Cedro do nas jedzie? - Nie mogę odpowiedzieć, jako żem nigdy takiego pana Cedra na oczy nie uświadczył. - Ejże, Michcik! Zbliżyła się
Podrażniony młodzieniec starannie otarł cybuszek i pociągnął, ale natychmiast puścił go z rąk i zatoczył się jak uderzony drągiem w głowę. Przez pewien czas tchu złapać nie mógł, a choć się wreszcie